Blog > Komentarze do wpisu

Czasem robimy wszystko żeby...
Herbata stygnie. Kolejne linijki kodu pracy dyplomowej mozolnie pojawiają się na ekranie monitora. Kurcze, jak mi się nie chce. Niby zdobycie tytułu naukowego jest prestiżowe, tak długo na niego pracowałem, a jednocześnie robię dzisiaj wszystko by tylko tego nie dokonać... chwileczkę gdzieś to chyba widziałem już:)

Dokładnie!! FC BARCELONA!! Spokojnie to nie będzie kolejny blog ku czci/nienawidzący którykolwiek z europejskich klubów, jednak nie można o tym nie napisać. Przez ostatnie dwa lata mam wrażenie że hiszpański football tak się "rozpastwił", że z tego doskonałego drapieżnika, który królował nad resztą świata pozostał jedynie leniwiec. Hiszpański piłka przez przez ostatnie 4 lata była tą najpiękniejszą, najbardziej efektywną, przynoszącą efekty. Jednak coś się zepsuło.

Już podczas EURO 2012 miałem wrażenie, że Hiszpanie są tak pewni swoich umiejętności, że nawet się nie starają na meczach. Grają mozolnie, nudno, wymieniając tysiące bezproduktywnych podań w środku pola tylko po to by zachować pozory dawnej tiki-taki. No i się udało. La Furia Roja jakoś prześliznęła się do finałów i grając praktycznie w jednym meczu jak na mistrzów świata przystało, zdobyli tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Wiem, brzmi to abstrakcyjnie, "prześliznąć" się do finałów ale taka prawda- Hiszpanie na Euro do meczu z doskonałymi Włochami nic nie grali.

FC Barcelona liczyła chyba że podobna zagrywka przyniesie skutek i tym razem. Łatwo wygrana faza grupowa, wysoka przewaga w lidze nad odwiecznymi rywalami Realem Madryt, to wszystko mogło spowodować poważne odprężenie w szeregach drużyny ze stolicy Katalonii. Mecz z PSG był przykładem na to że zlepek ciekawych graczy, który potrafi przegrać nawet z drużynami walczącymi o utrzymanie w Ligue 1, jest poważnym zagrożeniem dla Barcelony, gdyż ta jest zbyt pewna swego.

 

Tegoroczna edycja Ligi Mistrzów była dla mnie szczególna, bo po wielu latach do tego elitarnego grona powrócił Juventus Turyn, klub któremu kibicuje. Cieszyłem się jak małe dziecko jak wyszli z grupy. Patrząc na ich grę wiedziałem, że mogą dojść daleko, bo chyba żadna drużyna na świecie nie ma tak doskonale poukładanej gry. Jak zobaczyłem co ze Starą Damą zrobił Bayern, to wiedziałem że faworyt do zwycięstwa jest tylko jeden. Niemiecki czołg, niczym Tygrys w opowieściach o naszej czteroosobowej brygadzie specjalnej z legendarnym Szarikiem na czele, wjechał po prostu do półfinałów. Dawno nie było takiego huraganu w tych rozgrywkach. W momencie rozlosowania par półfinałowych wiadomo było- Barcelona musi się obudzić aby awansować.

 

Nic takiego się nie stało. Fatalna postawa Dumy Katalonii, doskonała gra Bayernu sprawiły, że losy rywalizacji rozstrzygnęły się już w pierwszym meczu. Nawet nie spekulowano o szansach jak w przypadku drugiego półfinału. Barcelona przespała Ligę Mistrzów. Barcelona nic nie robi by zdobyć to nad czym teoretycznie pracuje się cały sezon (ooo to jak ja i moja inżynierka :P ), Barcelona przegrała już w przygotowaniach europejskie puchary.

 

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Piłkarze, nie mają konkurencji i są wypaleni. Zarząd liczy na to że magia Camp Nou będzie sama przyciąga najlepszych zawodników na świecie. Czasem mam wrażenie że życie tego klubu musi być równie pasjonujące, jak najnowszy odcinek Klanu. Jak Pique ma się zmotywować jak nie ma konkretnego konkurenta do gry na środku obrony, a w tak osławiona La Masia nie przygotowała godnych zastępców. Właściwie to czy ta szkółka nie jest przereklamowana, Thiago Alcantara jest niby przygotowywany do gry w pierwszej drużynie, ale mimo 22lat wciąż nie jest to wartościowy zmiennik dla Iniesty czy Xaviego. Andoni Zubizaretta liczy chyba, że na plotki o zainteresowaniu jakimkolwiek piłkarzem, ten wskoczy od razu w samolot i popędzi grać za niższą pensję do Barcelony. W ten sposób stracili np. Thiago Silvę, który niewątpliwie bardzo by się przydał temu zespołowi.

 

Nieprzemyślana polityka transferowa, brak determinacji wśród piłkarzy i wzmacniający się rywale, mogą spowodować że niedługo Barcelona znów zapadnie w sen zimowy, by po paru latach posuchy ponownie powalczyć o dominację na kontynencie. Jednak mam nadzieję, że temu wspaniałemu klubowi uda się uniknąć zawiedzenia wielkiej rzeszy fanów i opamiętają się w porę. A co wy o tym myślicie? 

Barcelona powinna walczyć każdego sezonu o najwyższe trofea czy przydałby się jej gorszy sezon by potem się odbudować na nowo i by piłkarze znów grali z zębem?

wtorek, 07 maja 2013, zlotylesk

Polecane wpisy